Dźwięk w medycynie. Wibracje leczą nowotwory i uśmierzają ból.

Uzdrawianie dźwiękiem, częstotliwością i wibracjami

spódnica jesień
Długa spódnica – kobieca moc
10 lutego 2019
Harmonizacje centr energetycznych
Harmonizacje centr energetycznych
20 lutego 2019
Show all

Uzdrawianie dźwiękiem, częstotliwością i wibracjami

dźwięk i wibracja

“Jeśli chcesz odkryć sekrety wszechświata, pomyśl o energii, częstotliwościach i wibracjach”.

Nikola Tesla

 

Wielu z nas kojarzy stan chorobowy z wypisanymi zawiłą łaciną receptami lub – co gorsza – z chirurgiczną interwencją. Dzieje się tak ponieważ medycyna konwencjonalna w ostatnim stuleciu podróżuje wciąż tą samą, wąską ścieżką, która wiedzie szlakiem substancji farmakologicznych oraz skalpela. Pamiętać jednak trzeba iż najsłynniejsi ludzie nauki od niepamiętnych czasów właśnie dźwięk, wibracje i częstotliwości postrzegają jako najpotężniejsze siły uzdrawiające. To one wpływają na życie na każdym poziomie, z poziomem komórkowym włącznie. Na przykład wielki Pitagoras przepisywał muzykę jako lek, twierdząc że muzyczne interwały są wyrazem świętej geometrii wszechświata. Sławny matematyk głosił, iż MUZKA jest przejawem liczb w czasie i odzwierciedla struktury naturalnego porządku. Ostatecznie więc to właśnie moc muzyki pozwala przywracać równowagę w organizmach żywych.

 

Na początku był szaman.

 

dźwięk szamana

 

Zacznijmy jednak od podstaw, a szukać ich będziemy w najszerzej rozpowszechnionych technikach terapeutycznych. Takimi są tradycje szamańskie, które odnajdujemy na całym świecie zarówno współcześnie jak i na kartach historii. Szamanizm to najstarsza tradycja lecznicza w ramach której uzdrowiciel wchodzi w stan transu w imieniu pacjenta. Szaman robi to aby zdobyć wiedzę i wgląd w przyczyny choroby. Gdy powraca do znanej nam ziemskiej rzeczywistości, przynosi ze swojej podróży nakazy i zalecenia. Te służą przywróceniu chorego do zdrowia.

Co w szamańskim transie ma szczególne znaczenie? Otóż zarówno historyczni jak i współcześni szamani uzyskują dostęp do stanów transowych dzięki wykorzystaniu dźwięku instrumentów muzycznych oraz śpiewu. Antropolodzy uważają, że powtarzające się szamańskie bębnienie i śpiew otwierają drogę do podświadomości, gdzie znajdują się odpowiedzi pozwalające uleczyć chorego. Trudno więc wyobrazić sobie szamańską ceremonię bez efektów dźwiękowych. Każdy z nas posiada chociażby mgliste wyobrażenie, w jaki sposób taka ceremonia wygląda. Nasze intuicje są trafne, o ile w pierwszym rzędzie słyszymy dźwięk bębnów i śpiew. Szamanizm wprost wiąże się z bowiem z rytmem oraz muzyką.

 

Co mówią naukowcy?

 

Według badań opublikowanych przez amerykański Narodowy Instytut Zdrowia: “Muzyka skutecznie niweluje lęk pacjentów medycznych i chirurgicznych. Zmniejsza również ból chirurgiczny oraz przewlekły. Ponadto odtwarzanie muzyki personelowi medycznemu podczas pracy może być sposobem na pogłębienie empatii, współczucia i troski wobec chorych”. Innymi słowy muzyka jest dobra nie tylko dla pacjentów, lecz również dla tych którzy się nimi opiekują. Potwierdzają to badania opublikowane w Southern Medical Journal z 2005 roku. Również tutaj wskazuje się na korzystny wpływ muzyki na szpitalne środowisko. W podsumowaniu swoich obserwacji badacze odnotowują: “W przypadku dzieci i dorosłych muzyka skutecznie zmniejsza lęk i poprawia nastrój zarówno u pacjentów medycznych, chirurgicznych jak i u chorych na oddziałach intensywnej terapii”.

W szczegółowych fińskich badaniach z 2010 roku udokumentowano, że u chorych po udarze stan zdrowia poprawiał się właśnie dzięki słuchaniu muzyki. Inne badania wykazały, iż pacjenci cierpiący na utratę mowy z powodu urazu lub udaru mózgu szybciej wracali do zdrowia, gdy zamiast mówić najpierw uczyli się śpiewać. Zjawisko to nazywa się dziś “efektem Kenny’ego Rogersa”. Piosenki tego właśnie amerykańskiego muzyka country cierpiący po udarze upodobali sobie bowiem szczególnie. Natomiast dla osób borykających się z różnego typu uzależnieniami doskonałą terapię stanowić może nauka gry na instrumencie muzycznym. Otóż badania przeprowadzone na amerykańskim University of Wisconsin wykazały, że wykonywanie odpowiedniej muzyki wytwarza dopaminę. A nie od dziś wiadomo przecież, że to właśnie dopamina jest substancją kluczową w procesie leczenia uzależnień.

Współcześnie jako metoda redukcji stresu popularność zyskują kąpiele w dźwiękach MIS ŚPIEWAJĄCYCH. Prasa promuje zabiegi przy użyciu mis jako doskonały sposób na odzyskanie dobrego samopoczucia oraz pogody ducha. Również w tym przypadku badania potwierdzają skuteczność efektów, które wywołuje dźwięk. Jak donosi jeden z raportów: “Medytacja przy dźwięku mis śpiewających może być uznana za niskokosztowy zabieg z użyciem prostej technologii. Jego efektem jest zmniejszenie napięcia oraz lęku, a także polepszenie samopoczucia”.

 

Śpiewem w nowotwory.

 

Medycyna konwencjonalna przekonuje nas uparcie, iż raka leczyć może jedynie chemioterapia. Gdy więc w 1981 roku biolożka Helena Grimal nawiązała współpracę z kompozytorem Fabienem Mamanem, niewielu zdawało sobie sprawę, że oto zaczyna się nowy rozdział w historii walki z nowotworami.

Przez 18 miesięcy Grimal i Maman badali efekty jakie wywołuje ekspozycja komórek nowotworowych na dźwięki o natężeniu od 30 do 40 decybeli. Przy pomocy kamery zamontowanej na mikroskopie para badaczy obserwowała komórki rakowe szyjki macicy wystawione na działanie zarówno instrumentów akustycznych (gitara, GONGI, ksylofon), jak również ludzkiego głosu. Jakie były efekty? Grimal i Maman zaobserwowali, że po wystawieniu na działanie odpowiednich dźwięków komórki rakowe najpierw traciły swoją integralność strukturalną, a następnie obumierały w ciągu czternastu minut. Znacznie bardziej dramatyczne były jednak następstwa działania ludzkiego głosu. Otóż w wyniku zastosowania śpiewu komórki rakowe zamierały w ciągu zaledwie dziewięciu minut!

Następnie Maman i Grimal przeprowadzili badania z udziałem dwóch kobiet cierpiących na raka piersi. Podczas miesięcznego eksperymentu pacjentki poświęcały trzy i pół godziny dziennie na śpiewanie skali oraz wykonywanie ćwiczeń muzycznych. W konsekwencji guz jednej z nich stał się praktycznie niewykrywalny, dzięki czemu uniknęła ona interwencji chirurgicznej. Druga z pacjentek ostatecznie przeszła operację. Ku zaskoczeniu zespołu chirurgicznego także jej guz został niemal całkowicie wchłonięty przez organizm. Chirurdzy usunęli nowotwór w stanie zaniku, a kobieta wróciła do normalnego życia.

W podsumowaniu swoich obserwacji Maman stwierdził: “Komórki nowotworowe nie są w stanie zachować swojej struktury, gdy określone częstotliwości fal dźwiękowych oddziaływają na ich błony komórkowe oraz jądro. Kiedy wzrasta szybkość wibracji, komórki rakowe tracą stabilność i obumierają poprzez rozpad”.

 

Hawajski dźwięk uzdrowienia.

 

dźwięk misy śpiewającej

 

Powróćmy na chwilę do czasów zamierzchłych. Według artykułu opublikowanego na stronie Instytutu Nauk Noetycznych (INSTITUTE OF NOETIC SCIENCES): “Na terenie Australii dźwięk używany jest do leczenia chorób psychicznych, fizycznych oraz urazów od 40 000 lat. Początkowo wykorzystywano jedynie najprostsze instrumenty takie jak didgeridoo”. Dziś oczywiście wiele się zmieniło. Uzdrawianie przy pomocy dźwięku odbywa się za pośrednictwem całego wachlarza przeróżnych instrumentów: kamertonów, mis kryształowych i śpiewających, bębnów, ale również urządzeń emitujących ultradźwięki. Dodatkowo używane są ludzkie oraz zwierzęce wokalizy.

To wszystko stało się inspiracją dla Lily Whitehawk, mieszkanki Hawajów. Zapragnęła ona w swej praktyce terapeutycznej połączyć tradycję z nowoczesnymi technologiami. Lily jest uzdrowicielką i lecząc wykorzystuje dźwięk. Od lat interesuje się zarówno samym procesem uzdrawiania jak i zagadnieniami takimi jak fizyka kwantowa oraz fizjologia. Lily zna odkrycia Mamana oraz Grimal i potwierdza, że ludzki głos jest najskuteczniejszym narzędziem uzdrawiania, zaś następne w kolejności są MISY ŚPIEWAJĄCE i kamertony. Bazując na swojej wieloletniej praktyce Whitehawk zapragnęła jednak pójść dalej i wyobraziła sobie narzędzie lecznicze łączące tradycyjną wiedzę z nowoczesną technologią.

Tak zaczęła się wielka technologiczna przygoda Lily Whitehawk. Współpracując z przyjacielem, Larrym Doochinem, uzdrowicielka rozpoczęła proces ożywiania swojej wizji. Jak opowiada Lily: “Larry miał ogromną wiarę w projekt. Dogłębnie przeanalizował całe zagadnienie i pomógł mi zrealizować moją koncepcję”. Partnerzy współpracowali zarówno z inżynierami jak i programistami. Owocem ich wspólnego wysiłku jest HUSO – małe pudełko, które emituje dźwięki bazujące na ludzkim głosie. Dźwięki te pacjent słucha przez słuchawki, transmitowane są one również do podkładek umieszczanych na meridianach osoby przechodzącej kurację.

 

Efekt HUSO.

 

Dziś osoby korzystające z HUSO chętnie mówią o poprawie ogólnego stanu zdrowia i dobrym samopoczuciu, jakie przynosi używanie aparatu. Innymi pozytywnymi efektami HUSO jest polepszenie jakości snu oraz zwiększenie koncentracji. Rodzice dzieci z nadwrażliwością i zespołem ADD (zaburzenia koncentracji uwagi) twierdzą, że dzięki HUSO ich dzieci lepiej śpią, ale także są bardziej skupione. “HUSO wykorzystuje zasady rezonansu aby przywrócić harmonię w niezrównoważonym organizmie. Jest to nieinwazyjny, bezpieczny i ponad wszystko skuteczny sposób uzdrawiania”, mówi dumna ze swojego dziecka Whitehawk.

“Proces podobny jest do tego, co dzieje się podczas autentycznej szamańskiej ceremonii uzdrawiającej. Doświadczasz wówczas różnego typu dźwięków i rytmów, doznajesz śpiewu i gwizdów. Oddziałuje na ciebie cały arsenał instrumentów: bębnów, grzechotek, fletów oraz dzwonów. Słyszysz dźwięki, ale także czujesz wibracje tych dźwięków w swoim ciele. To są potężne, transformujące doświadczenia. Widziałam cudowne rzeczy, które według współczesnej nauki są niemożliwe. Jednak zdarzają się… Raz za razem”, kończy swoją opowieść Lily Whitehawk.

 

Wibracja silniejsza od bólu.

 

Znajdujemy wiele informacji potwierdzających, iż ból można z powodzeniem zwalczać przy pomocy terapii dźwiękiem. Na przykład Medsonix to przedsiębiorstwo produkujące urządzenie medyczne, które emituje dźwięki o niskich częstotliwościach. Ich lecznicza funkcja polega na zwiększeniu przepływu krwi i zmniejszeniu stanów zapalnych oraz bólu. Nieinwazyjna i nie używająca środków farmakologicznych technologia wykorzystywana jest więc coraz chętniej przez służbę zdrowia także w zakresie uśmierzania bólu.

Jako że najlepiej na wyobraźnię działają przykłady z życia, wart wspomnienia w tym kontekście jest przypadek DONATELLI MOLTISANTI. Ból był jej nieodłącznym towarzyszem odkąd ukończyła 13 lat. Pojawił się wraz z pierwszą miesiączką, jednak wszystko zmieniło się nieoczekiwanie, gdy Moltisanti zaczęła studiować śpiew i muzykę. Donatella zauważyła, że z każdym kolejnym miesiącem jej dolegliwości są mniejsze. Uczyła się więc nowych technik wokalnych coraz chętniej, przynosiły bowiem ulgę jej ciału. W końcu doszła do przekonania, że swoje umiejętności może wykorzystać w celu uzdrawiania innych. Z biegiem czasu Moltisanti nauczyła się łączyć swoje zdolności wokalne z używaniem instrumentów takich jak kryształowe i śpiewające misy. Dziś jest cenioną terapeutką używającą dźwięku i wibracji w procesach uzdrawiania.

 

Rewolucja za rogiem.

 

dźwięk dochodzący do ucha

 

Odnosząc się do badań brytyjskiego fizyka, Colina McClare’a, biolog dr Bruce Lipton stwierdza: “Informacje mogą być przenoszone przez związki chemiczne, mogą być również przenoszone przez wibracje. Pytanie brzmi, która droga jest lepsza”? W dalszym ciągu swojego wywodu dr Lipton wyjaśnia, że reakcje chemiczne przenoszą zaledwie 2% informacji początkowej, podczas gdy pozostałe 98% rozprasza się w postaci strat ciepła. Wibracje to zupełnie inna liga, ponieważ przenoszą one niemal 100% informacji początkowej. Lipton dodaje, że sygnały chemiczne przemieszczają się w płynie z prędkością około 30 cm na sekundę. Jeśli chodzi o wibracje, rezonans i częstotliwość (dźwięk) to poruszają się one z zawrotną prędkością 300 m na sekundę. Z tego też powodu dźwięk uzdrawia lepiej i skuteczniej niż środki farmakologiczne. Farmaceutyki po pierwsze działają bowiem znacznie wolniej niż dźwięk, po drugie zaś przenoszą jedynie znikomą część informacji, która ma dotrzeć do komórek ciała.

Na zakończenie zacytujmy słynnego wizjonera Rudolfa Steinera (1861 – 1925): “Dźwięk zostanie wykorzystany w medycynie przed końcem XX wieku”. Rzeczywiście stało się dokładnie tak, jak przewidywał Steiner. Mimo to wciąż wiele jest jeszcze do zrobienia zwłaszcza w zakresie uszczegółowienia naszej wiedzy. Dotyczy to kluczowego zagadnienia: które konkretnie częstotliwości wpływają na jakie narządy oraz w jaki sposób to czynią? Już teraz jednak coraz większa ilość badań przynosi precyzyjne odpowiedzi na tak postawione pytanie. Ostatecznie możemy się więc spodziewać, że wraz ze wzrostem liczby badań nie upłynie wiele czasu, zanim terapia dźwiękiem zostanie włączona do głównego nurtu medycyny.

 

Na podstawie www.gaia.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *